Czuję to przywiązanie. Nie na zasadzie fizycznych lin zawiązanych na naszych nadgarstkach, które ma symbolizować przymus. Nie. To tylko i wyłącznie niewidzialne (lecz wyczuwalne) więzy, których początek i koniec znajduje się…właśnie, gdzie? W rozumie? W sercu?
Bardzo starałam się nauczyć zachować spokój. Jak nigdy próbowałam stać się wyrozumiała. Przeważnie efekt został uzyskany, ale na krótko. Do pewnych spraw jak widać trzeba dorosnąć.
TURN OFF THE LIGHTS
Urywki z tamtego dnia ( właściwie od wieczoru do rana) pozostały mi w pamięci wiecznie odtwarzane w kółko.
chwycić Twoją dłoń
poczuć Twój zapach
objąć Twój tors
pocałować Twoje usta
doznać Twojego ciepłego oddechu na mojej szyi
wyczuć bicie Twojego serca
i pozostać tak, na wieczność
to co najbardziej jest mi teraz potrzebne
to nie narkotyk, nie uzależnienie
to tylko zwyczajna naturalna potrzeba
wizualność już nie starcza
zbyt bardzo czuję coś
wyjątkowego?
I always known that smile is a key for everything
could use them in real life
*
Dzisiaj? Tak, dzisiejszy dzień był jednym słowem dziwny. Zamieszanie w głowie - czas poukładać wiecznie roztrzepane rzeczy
starałam się trzymać postanowien
małymi krokami do celu
beznadziejny film a jednak refleksje zarezerwowały sobie chwilę na przyjście
Come as you are.
Zdołałam złapać jeszcze resztki energii na uśmiech dla dzisiejszego dnia, nic poza tym. Kolejny szary deszczowy dzień podarował mi pulsujące skronie i przeszywający ból nie dający możliwości skupienia się na rzeczach ważnych, zapisanych białym kolorem na wielkiej zielonej tablicy. Zero odczuć, drażliwości o dziwo brakło także, zwykła melancholia. Jednak mimo wszystko szczęście tkwiło w tym wszystkim takie, że po 14.30 zaczął mi się weekend. Nic tylko łapać każdą minutę na odpoczynek wszelkiego rodzaju.
